8 lut 2018

Beer Cup 2018: Stay Thirsty – Bitwa II – Dark Mild

Chwaląc pod względem stylu i jego poziomu bitwę numer jeden, w tym przypadku jestem w stanie powiedzieć, że epizod numer dwa dzierżył miano jednej z najtrudniejszych, a przy tym najnudniejszych bitew w historii potyczek, dlatego też swoisty lag z relacją trwał równe dwa tygodnie. 

13 sty 2018

Beer Cup 2018: Wisp Of Smoke – Bitwa I – Lichtehainer + premiera piwa Kordyliery

To, co parę miesięcy temu mogło się wydawać abstrakcją, stało się już historią. The world made end, klamka zapadła i 11-ego stycznia 2018 roku na nowo mogliśmy przeżyć emocje – które nie tylko towarzyszą nam z każdym łykiem nowego piwa – lecz te, które porywają nas do współzawodnictwa i oddania się żądzy zwycięstwa. Oczywiście nie mówię tutaj tylko o piwowarach, ale każdej osobie, która kibicuje swojemu faworytowi nie tylko na linii matka, żona, czy kochanka.

5 sty 2018

(B)last one. Subiektywny ranking najlepszych wypitych piw w 2017 roku.

Styczeń

Browar Kormoran Imperium Prunum

Nigdy nie będąc swoistym beer hunterem, często mając więcej szczęścia niż rozumu, przypadkowo mam okazję trafić na kilka perełek piwowarstwa. Mimo, że oscyluję wokół dużego dystansu do wszelakich wysokoballingowców, to najlepszym piwem stycznia okazał się - w pewnym sensie - ten "Święty Graal" polskiego craftu, do dziś rozchwytywany przez wszelkiej maści piwnych geeków. Otoczka ideologiczna wokół tego piwa, już rok wcześniej zagięła czasoprzestrzeń, a ludzie zaczęli głupieć, jakby od tego wypustu zależało ich życie. Piwo bardzo dobre - i zdecydowanie najlepszy polski Porter Bałtycki, aczkolwiek sytuacja, która w tamtym czasie ogarnęła polskie rzemiosło była idealnym przykładem kontroli mas przez jedną instytucję, w tym przypadku zwaną jako Browar Kormoran. Świetne doświadczenie socjologiczne dla obserwatora z zewnątrz. No i świetne piwo w zasadzie. 

Luty

Heller Aecht Schlenkerla Rauchbier Märzen

Z wypustami niemieckich klasyków miałem okazję spotkać się już parę razy wcześniej. W wielu piwach zauważyłem, że poszczególne warki różnią się poziomem wędzenia i trafiają się trunki kompletnie zasłonięte szarą strugą gęstego dymu, nie dające ani wytchnienia pierwotnemu gatunkowi, który miał być poddany temu zabiegowi. Wędzone Marcowe, jest zdecydowanie najbardziej zbalansowanym wyrobem bamberskiego browaru i powtarzalność produktu jest zawsze (w należyty sposób) zachowana. 

Marzec

Piekarnia Piwa Coffee Twist

Wielu z Was wie, że kawa w piwie jest dla mnie swoistą piętą Achillesową i zawsze kręcę nosem przy jakimkolwiek spotkaniu nawet z samą używką, aczkolwiek wyczucie dobrego smaku, to coś czym się mogę szczycić (nie szczytować, ok). Ten Double Coffee Milk Stout, jest swoistą odą do radości dla podniebienia i epickim poematem dla nosa. Mimo, że kawy w ogóle nie piję, jeden z substytutów tej używki odkryłem już właśnie w marcu. Światowy poziom.

Kwiecień

Pracownia Piwa LAB 1

Gdybym otworzył ranking najdziwniejszych piw jakie piłem, to zdecydowanie większość LABów z Pracowni Piwa by się tam pojawiła. Zastanawiam się jednak, gdzie się kończy dobra zabawa, a zaczyna się kombinatoryka, lecz o podkrakowskich rzemieślników jestem spokojny. Sour Grodziskie Whisky Barrel Aged to trunek wielowymiarowy ze wszystkimi zachowanymi aspektami, które pojawiły się w nazwie gatunku. Naprawdę niesamowity, ale przy tym bardzo interesujący i swoisty "must have" dla każdego fana dobrego piwa.

Maj

Złoty Pies Bokser Lager

Będąc przy okazji we Wrocławiu i szlajając się po rynku w majowym słońcu, znudzony wszelakimi wizytami w wielokranach, moim celem stał się browar restauracyjny. Mimo, że - dobrze wszystkim znany - Spiż był tego dnia mocno zatłoczony, a wychodzenie poza strefę centrum nie wchodziło w grę, wybrałem w ciemno, nie takiego ciemnego, bo akurat Złotego Psa. Pragnienie zgasiłem deską degustacyjną pięciu piw dostępnych na kranach, aczkolwiek Kellerpils, który wypełnił moje szkło jako drugi, stał się najlepszym dolniakiem w Polsce. Lekko chlebowy posmak z odrobiną ziołowej chmielowości i wykończeniem w postaci mokrych szyszek z delikatnym dotykiem siarki i zbożową podstawą wołał o fanfary. Porządnie uwarzone, świeże piwo. Takich ze świecą szukać.

Czerwiec 

Founders KBS (Kentucky Breakfast Stout)

Czerwiec był dla mnie miesiącem, w którym częściej siedziałem w multitapach niźli w domowym zaciszu, a piwa, które wypełniały szkło były zdecydowanie wysokoalkoholowe. Znów przywołując szczęście, niźli rozum, czerwcowa wizyta w Browariacie była owocna w trunki, na które stado piwnych maniaków porwało by się w stu procentach. Gdy Founders Brewing Co. doczekał się wreszcie polskiej dystrybucji od razu sięgnąłem po kultowy przysmak amerykańskich craftowców, czyli KBS. Nie powiem, że wyłysiałem po nim z wrażenia, jednakże wykonanie i solidne fundamenty tego piwa plasują go w dzienniczku "1001 beers you must try before you die."

Lipiec

Port Brewing / The Lost Abbey Churchill's Finest Hour 2017

Ciąg dalszy wojaży po śląskich multitapach wrzucił mnie w urodzinowy wir, albowiem Dobry Zbeer świętował swoje drugie urodziny. Była to idealna okazja, aby spróbować piw z ograniczoną dystrybucją (lub tych ogóle nie dostępnych) z czego ten gliwicki wielokran słynie. Gdy tylko zobaczyłem zalakowaną butelkę z rysami Winstona Chruchilla na etykiecie, wiedziałem po co tam przyszedłem (mimo, że daniem głównym był Utopias). Najbardziej gładki, najbardziej czekoladowy, najbardziej zbalansowany RIS jakikolwiek piłem, mimo, że fanem stylu nie jestem. Tutaj już nie czapki z głów, a ukłony.

Sierpień 

PINTA Hop Tour South Africa Pale Ale

I bless the rains down in Europe, ponieważ sierpień okazał się mocno mokrym miesiącem, nie tylko z uwagi na natłok festiwali piwnych, a pogodę, która zdecydowanie psuła plany plenerowych wycieczek z "browarem" w łapie. Jedynym ratunkiem na postępującą sytuację było jakieś piwo swoiście letnie, przywołujące mocno egzotyczne klimaty, nawet w południowej Polsce. Gdy weterani piwowarstwa rzemieślniczego wyruszyli na dalsze wojaże po świecie przywieźli ze sobą, afrykańskie odmiany chmielu i obrócili słowo w czyn, warząc to unikalne piwo. Prawdziwa egzotyczna bomba w nozdrzach i na języku. Zdecydowanie najlepsze Pale Ale w Polsce na tamten moment.

Wrzesień

Palatum / Szałpiw Béatrice

Fanem niestandardowych dodatków w piwie nigdy nie byłem, gdyż w wielu przypadkach brak balansu psuje całkowity odbiór trunku, a na dłuższą metę jest to swoiste zakrywanie złego warsztatu, które uprawia piwowar. Kooperacja warszawskiego Palatum i poznańskiego Szałpiw z utalentowanymi nazwiskami na pokładzie, nie mogła się nie udać. Bière de Garde z czarnym bzem i bergamotką okazało się jednym ze szczytowych osiągnięć polskiego craftu na linii "trudna Belgia". Diabelsko pijalne, a przy tym mega złożone i aromatycznie zbalansowane.

Październik

Browar Kormoran Podróże Kormorana: Rauchbock

Po raz kolejny niemiecka klasyka, tylko, że tym razem w polskim wydaniu pokazała, że chcieć to móc. Na szynkę w płynie polowałem bardzo długo, aż wreszcie katowicki wielokran Biała Małpa wyszedł naprzeciwko moim zachciankom i pewnego październikowego wieczoru Wędzony Koźlak pojawił się na kranie. Gdyby ktoś mi się zapytał, jaki polski browar może konkurować z tymi z Bambergu, to bez dwóch zdań byłby to Kormoran, nawet i z tym jednym wypustem.

Listopad 

Anchor Liberty Ale

Anchor Brewing Co. to bez wątpienia protoplasta piwnej rewolucji w Stanach Zjednoczonych. Mimo ekspansji ponad czterech tysięcy browarów, warzyciel trzyma się nadal tradycji i jest jednym z niewielu warzących historyczne style, które ocierały się o Stany Zjednoczone. Sam oscylowałem wokół dużego zdziwienia, gdy pierwszy raz spróbowałem American Pale Ale w ich interpretacji. W piwie znalazłem nuty szlachetnej, chmielowej ziołowości i nieco szorstkawej ziemistości wypełnione bukietem wszelakich kwiatów porozrzucanych wokół tanka leżakowego. Piwo pokazało, jak jeszcze mało wiem o podwalinach piwnej rewolucji w USA, ale było świetnym doświadczeniem sensorycznym w ostatnim roku.

Grudzień

Schönramer Grünhopfen Pils

Sezonowy wypust, nachmielony szyszką Hersbruckera, która to ponoć w najczystszej i najbardziej naturalnej postaci jest świeżo zebrana, suszona, a następnie pakowana. Miałem okazję pić to piwo dwa razy. Raz wersję laną, drugi - butelkową. Odnosiłem wrażenie, że piwo prosto z kranu było zbyt "młode", a nuty siarki (którą w przypadkach niemieckich lagerów powinno się akceptować) były ponad granice dobrego smaku. Na szczęście, butelka kompletnie zmieniła spostrzeżenie na ten trunek. Swoiste uderzenie świeżą i szlachetną szyszką chmielu ze zbożowym apertifem oraz dodatkiem w postaci lekkiej zapałczanej siareczki, pokazał swoistą klasę browaru. Dłuższe dojrzewanie jednak pokaże co najlepsze, chociaż na ten moment jest to jeden z najlepszych Pilsów jakie piłem, mimo tej pierwszej wtopy.

Source: http://bit.ly/2CN3t1e

25 gru 2017

Von Unaussprechlichen Kulten – Altbier jako wizytówka Niemiec.

Jest na świecie kilka takich stylów piwa, które - mimo trwającej piwnej globalizacji - zawsze zostaną w swojej niszy. I nie chodzi mi tutaj o kręcenie nosem beer geeków przy jakimkolwiek spotkaniu z lagerem, ale nawet górna fermentacja może pokazać w jakim zamknięciu umysłu oscylujemy.

14 gru 2017

Schwaben Bräu, czyli niemiecka-ekspansja-marketowa.

Jako fan niemieckiego piwowarstwa oraz klasycznych stylów – które w ostatnim czasie zostały zepchnięte na margines i skopane butami piwnej rewolucji – muszę rzec, że mimo dużego naporu nowej fali, coraz to więcej ciekawszych dolniaków pojawia się w portfolio wszelakich dyskontów, hipermarketów, czy nawet przyosiedlowych sklepów (czego niestety nie mogę powiedzieć o tych specjalistycznych). 

Mimo, że ceny nie do końca idą w parze z tymi z rodzimego kraju (gdzie zakładając, że klasyczny lager to średnio wydatek jeden ojro), można się całkiem nieźle zaskoczyć, w szczególności patrząc na piwa pszeniczne, czy inne niemieckie niefiltry. 


Source: https://gtty.im/2ytwB6D

8 gru 2017

The action is go! Kranoprzejęcie browaru Eureka w Białej Małpie

Po ostatnim kranoprzejęciu, w którym miałem okazję uczestniczyć, zdałem sobie sprawę, że tego typu eventy są jednymi z najbardziej wartościowych pod względem nie tylko socjalizującym na linii piwowar-konsument (tudzież bloger), ale i możliwości poznania zupełnie różnych perspektyw i spojrzeń na rynek piwny. Po tamtej chwili, obiecałem sobie, że będę częstszym gościem na takich wydarzeniach, a nie byłbym sobą, gdybym słowa nie dotrzymał...

2 gru 2017

Kozakov Brewery w natarciu

Katowickie bitwy piwowarów zbliżają się wielkimi krokami, więc domowi warzyciele dwoją się i troją, aby podrasować swój warsztat warzelniczy. Każdy z nich stara się jak najbardziej wejść w gusta gawiedzi i być zapamiętanym jako swoisty the one and the only. Prawdziwa weryfikacja jednak nastąpi dopiero 11-stego stycznia (ponieważ jest to termin pierwszej bitwy), aczkolwiek browary domowe już podsyłają swoje piwa blogerom, aby to właśnie tego typu wyrocznia oceniła ich wkład pracy.  

16 lis 2017

Where next to conquer? Browar Komitet w Białej Małpie

Biała Małpa jest jednym z niewielu multitapów, w którym dość często i w miarę regularnie odbywają się wszelakie kranoprzejęcia browarów spoza regionu. Nie bez kozery knajpa znalazła się w rankingu dziesięciu najlepszych wielokranów w kraju i przyznaję – z dużą dozą szacunku​ – że w Katowicach nie ma sobie równych, patrząc na zagospodarowanie (20 kranów, pompa oraz pełna lodówka), ale i typowo subiektywne odczucie jakim jest atmosfera. 
Pub nie spoczywa na laurach, a Ania (właścicielka – dop.), kuje żelazo póki gorące i stara się ściągać jak najwięcej browarów, organizując przy tym wszelakie premiery, czy – jak na wstępie zaznaczyłem – kranoprzejęcia, których ostatnimi czasy było całkiem sporo. 

2 lis 2017

"A po maturze chodziliśmy na... piwo", czyli browar Kazimierz w natarciu.

Obiegowa opinia mówi, że nawet Docent z dwoma wątrobami nie jest w stanie zliczyć premier, które w przeciągu ostatnich miesięcy miały miejsce. Co rusz, przybywa nowych kontraktowców, którzy, albo po dwóch piwach wchodzą na piedestał, trzymają się w podziemiu, czy też stygną w bezruchu tuż po paru nowościach. Odbiorcy poprzez swoją nieufność, (tzw. syndrom debiutanta, który szczególnie obserwujemy na przełomie 2016/2017) raczej są w pełni oddani starym wyjadaczom, jednakże u niektórych powiew świeżości przynosi nowych herosów. Kto wie, może za parę lat to właśnie oni będą pchali polskie piwowarstwo ku najlepszym.
Można rzecz, że Małopolska craftem stoi. Jako Zagłębiak z krwi i kości, z Jurą Krakowsko-Częstochowską jestem związany bardziej niźli ze Śląskiem odległym o jakieś parę kilometrów ode mnie. Opisywana dziś inicjatywa, to browar rodzinny utworzony w 2016 roku poza granicami Krakowa, w miejscowości Podłęże. Więc niechaj nazwa Was nie myli. Gdy u chłopaków praca wre, bo aktualnie są w trakcie budowy browaru, to my sprawdzamy, co tam słychać w piwach uwarzonych jeszcze kontraktowo. 
A więc bez zbędnego przedłużania: po maturze nie chodziliśmy na kremówki, a na piwo.

14 paź 2017

El Grande Finale – Kato Beer Cup 2017

Słoneczny, ciepły czwartkowy dzień na piwnej mapie Śląska zapowiadał się nazbyt interesująco, albowiem w multitapie Absurdalna, druga edycja Beer Cup – bitwy piwowarów miała stać się już historią...

23 wrz 2017

Calm before the storm – Beer Cup, półfinał numer dwa

Przez długi moment zastanawiałem się co mogę napisać o bitwie, na którą przybyłem niczym syn marnotrawny, Aladyn, czy inna postać fikcyjna. Zwał jak zwał, lecz mając na karku prawie godzinne spóźnienie ominęła mnie tylko klasyczna introdukcja Remika i jak mniemam – modelowe "halo, halo" wraz z uroczystym wstępem Pana Prezesa Jana. Wichry południa, deszcze północy (...i spóźnione pociągi) nie zatrzymały mej osoby, a piwo przy stole czekało na mnie już...

Takim pięknym, pseudoliterackim wstępem tegoroczną relację piszę przedostatni raz. Czas płynie nieubłaganie, a finałowy quadrupel od kilku miesięcy już dojrzewa w piwnicach uczestników. 
Ale zanim o tym – zajmijmy się czwartkowym triplem. Tak na rozgrzewkę. 

Gdy dotoczyłem się do Białej Małpy, towarzystwo było już w iście projektowych nastrojach (Ave Prezes Marek!), a butelki z konkursowymi piwami były już prawie wysuszone. Wysuszone nie tylko z tylko z uwagi na liczbę osób, jaka tego dnia  – wręcz  – "zapchała" multitap, a duchotę i panującym tam gwar. 


7 wrz 2017

Szkocja w Katowicach, czyli nie samym piwem człowiek żyje

Chyba nie znam zbyt wielu piwnych blogerów, którzy chętnie sięgają po inne trunki i starają się uczestniczyć w wydarzeniach mniej związanych z piwem, lecz nadal oscylującymi wokół sensoryki. Sam do jakiegoś czasu byłem mocno zamknięty na smaki chociażby destylatów i – nawet mając świadomość, że świat whisky, czy wina, jest tak bogaty jak piwa, to omijałem szerokim łukiem napoje wysokoalkoholowe. Warto jednak słuchać mądrzejszych od siebie i w pewnym sensie dorosnąć do zupełnie nowych dla nas rzeczy. 

W ostatni dzień wakacji, w katowickim The Spencer Pub odbyła się prelekcja, wraz z degustacją dobrzej znanej w tamtejszym środowisku Glenmorangie Single Malt Scotch Whisky. Wykład poprowadził ambasador marki – Jakub Grabowski


Czwartkowy wieczór nie napawał się jednak zbyt dużą frekwencją, mimo, że wstęp był darmowy. Raptem piętnaście osób, co skłoniło mnie myśleć, że społeczność whisky (w porównaniu np. do tej piwnej) nie jest tak zsocjalizowana. Ludzie, z którymi wymieniłem kilka zdań zachowują duży dystans do swego hobby, inaczej patrzą na premiery i słowo "craft", czy "koncern" ma ze sobą więcej wspólnego. 

5 wrz 2017

Projekt on tour, Bracka Jesień 2017

Od kiedy staram się nazywać festiwalowiczem i z większym lub mniejszym impetem odwiedzać w przeciągu roku przynajmniej kilka okołopiwnych wydarzeń w regionie, to zawsze zastanawiam się, kiedy nastąpi ten opus magnum, który pozwoli mi – z czystym sumieniem – powiedzieć, iż dany festiwal nie ma tutaj sobie równych. Poprzeczkę zawieszam obiektywnie, ale wysoko; patrzę na jakość wystawców, odpowiednie zaopatrzenie gastronomiczne, czy w końcu wydarzenia towarzyszące, których – szczególnie na tych mniejszych przedsięwzięciach – poziom drastycznie spada. Inna sprawa to znajome twarze, którzy są nieodłącznym dodatkiem do każdego wydarzenia.

15 sie 2017

Southern man I am. Rybnicki Zalew Dobrego Piwa.

Rok 2017 jest wyjątkowo owocny pod względem festiwali na piwnej mapie Polski. Wiele, nawet mniej znaczących inicjatyw kontraktowych bierze sprawy na swoje barki i organizuje pomniejsze festiwale, które są pewnym dodatkiem do imprez wpisanych na stałe w kalendarze liturgiczne fanów dobrego piwa. Sam, w tej kwestii uważam, że czym więcej tym lepiej i staram się odwiedzać przynajmniej kilka, lecz traktuję to nadal jako rozgrzewkę przed większymi przedsięwzięciami. 

Podobnież było i z tym festiwalem w Rybniku. Po wszelakich komunikacyjnych trudnościach, czyt. stopione tory, wypadek, czy zapchana ubikacja w pociągu (WTF?!) na festiwal wczołgałem się trochę po dziewiętnastej w piątek. Pogoda na przestrzeni dwóch dni zmieniała się jak skład Decapitated w ciągu ich dwudziestoletniej kariery, ale nie stało to na przeszkodzie, aby wydarzenie zgromadziło masę ludzi, nawet i tych niezbyt związanych z piwną rewolucją w Polsce. Do tego byliśmy świadkami subsaharyjskich upałów, jak i monsunowego klimatu Azji Południowo-Wschodniej, więc gdzie nie bywać, kogo nie znać. 

2 sie 2017

One night in Gliwice: Samuel Adams Utopias & Port Brewing / The Lost Abbey Churchill's Finest Hour

W ostatni weekend lipca, na piwnej mapie Polski miało miejsce pewne wydarzenie, które doprowadziło śląsko-zagłębiowskich fanów dobrego piwa do gwałtownych skoków ciśnienia, nie tylko z uwagi na aurę za oknem. Kiedy tylko gliwicki wielokran Dobry Zbeer ogłosił imprezę urodzinową, nie planowałem wizyty w mieście oddalonym o jakieś 30 kilomterów ode mnie. Składało się na to kilka personalnych zawirowań, a w tym ostatni brak chęci uczestniczenia w takich wydarzeniach (których – nie oszukujmy się  na ów piwnej mapie Polski jest multum), no i przy okazji (domniemany) brak wolnego. 
Patrząc na tą postawę z perspektywy czasu, plułbym sobie teraz w twarz, że nie skorzystałem z takiej okazji...

Dobry Zbeer jednak zawsze zaskakiwał w kwestii atrakcji na tego typu przedsięwzięciach, więc tradycji stało się zadość i podobnie było przed ostatnim weekendem lipca. W ciągu kilku dni, ogłoszenia parafialne trafiły do ludu i bez większej namowy zaprowadziły zdecydowaną większość do Gliwic, w tym moją osobę. Same dobroci dwóch dni mógłbym wymieniać tutaj godzinami, jednakże prócz czynnika gastronomiczno-socjalnego, szykowało się kilka wyjątkowych degustacji. 
Jako, że akurat byłem w sobotę, załapałem się na parę ciekawych piw, jednak wieczór należał do dwóch Amerykanów...

21 lip 2017

Pooka Tour, czyli polsko-irlandzka kooperacja w Katowicach.

Wtorkowy wieczór, 18-ego lipca miał być u mnie zwykłym (de facto opóźnionym) wypadem urodzinowym, który to już planowałem od kilku tygodni. Paru znajomych, piwo bez zobowiązań i bardziej socjalizujący czynnik grający tą główną rolę. 
Kiedy tylko Absurdalna ogłosiła wydarzenie, w którym to do Katowic miało zawitać kilka butelek ostatnio głośnej kooperacji Pracowni Piwa i destylarni Jamesona, sam nie mogłem nie skorzystać z takiej chwili i bez zastanowienia zaznaczyłem, iż będę obecny. Po pierwsze, jest to dobra okazja, aby znajomym spoza craftu pokazać jak rozwija się piwne rzemiosło w Polsce; po drugie przekonać się na własnej skórze, czy silny marketing odzwierciedla silny produkt; no, a po trzecie celebrować własne urodziny w doborowym towarzystwie. A, że to był akurat TEN wtorek, to szczęście tym razem było na moją korzyść. 

 Źródło: fb.com/events/261284904355314/

13 lip 2017

From Grodzisk to East California

...there's a new wave coming, I warn ya. Słowami tego słynnego utworu można by było zacząć tę recenzję, aczkolwiek style, które dzisiaj przedstawiamy są mocno spolszczone, więc jedyne co pozostaje, to przeczytać to łamaną angielszczyzną i spróbować dać się ponieść fantazji o amerykańskim śnie. 
Muszę jednak powiedzieć, że w piwnej blogosferze trochę zahuczało, gdy Browar w Grodzisku Wlkp. (Fortuna) wypuścił do wszelakich Żabek i innych Freshmarketów swoje nowe warianty piw. Nikt takiego strzału się nie spodziewał, mimo, że rebranding marki trwał w najlepsze. Całkowicie nowe butelki, etykiety i dwa kolejne piwa zwiastowały duży sukces dla samego warzyciela. Łatwo jednak przyszło i łatwo poszło, by gdy większość blogerów rzuciła się na te nowości, opinie były dość pozytywne, chociaż teraz, odnoszę wrażenie, że ta nowa fala (mimo wszystko w oryginalnym wydaniu) nie przetrwała – jakże krótkiej próby czasu. Są wypusty o których się mówi miesiącami, ale i też takie, które są piwami "jednego razu". Tak więc sprawdźmy ponownie, jak to było. 



6 lip 2017

Śląski Festiwal Piwa ed. II – w prostocie siła

Gdy sięgam pamięcią kilka dobrych miesięcy do tyłu (a może już rok?), mam przed sobą ogłoszenie pierwszej edycji Śląskiego Festiwalu Piwa. Z pewnym zaciekawieniem, ale i dozą negatywnych emocji podszedłem do samej formy przedsięwzięcia, a to dlatego, że docelowym miejscem był katowicki rynek, a wraz z nazwą organizatora (nie mówię tutaj o żadnym browarze) tworzył mieszankę wybuchową, jakkolwiek mistycznie by to nie brzmiało. Zapewne wiele osób ze środowiska miało podobne odczucia, aczkolwiek, gdy nie spróbujesz – to się nie przekonasz. 
I tak swoje obserwacje ciągnąłem kilka tygodni, a gdy, pojawiło się międzyczasie kilku wystawców pokryłem duże nadzieje w wydarzeniu nie tylko z uwagi na sam craft, ale i cykliczność takiego "festynu". 
Historia jednak nie skończyła się happy endem, gdyż w końcu, na pierwszej edycji moja osoba nie zagrzała miejsca. Zaraz więc po ogłoszeniu tej drugiej, zwarty i gotowy, podbudowany relacjami z poprzedniej, nie mogłem odpuścić – nie tylko dlatego, że do Katowic mam rzut beretem, ale po kilku intensywnych festiwalach trzeba było ochłonąć, nadal jednak niezmiennie – w ów festiwalowym nastroju. 

27 cze 2017

Jak smakuje whiskey leżakowane w beczce po piwie?

Jameson. Marka jednej z najbardziej popularnych irlandzkiej whiskey, poszła za ciosem młodszego sąsiada, czyli szkockiego Glenfiddich (pamiętacie IPA barrel aged?) i z impetem ruszyła na beczki z piwem. Nic nie byłoby w tym tak interesującego, jak to, że ów antał tym razem został wypełniony rodowodem wyspiarskiego piwowarstwa, czyli stoutem i - co najważniejsze - wypust ten trafił do regularnej sprzedaży. Również w Polsce.