Rok 2017 jest wyjątkowo owocny pod względem festiwali na piwnej mapie Polski. Wiele, nawet mniej znaczących inicjatyw kontraktowych bierze sprawy na swoje barki i organizuje pomniejsze festiwale, które są pewnym dodatkiem do imprez wpisanych na stałe w kalendarze liturgiczne fanów dobrego piwa. Sam, w tej kwestii uważam, że czym więcej tym lepiej i staram się odwiedzać przynajmniej kilka, lecz traktuję to nadal jako rozgrzewkę przed większymi przedsięwzięciami.
Podobnież było i z tym festiwalem w Rybniku. Po wszelakich komunikacyjnych trudnościach, czyt. stopione tory, wypadek, czy zapchana ubikacja w pociągu (WTF?!) na festiwal wczołgałem się trochę po dziewiętnastej w piątek. Pogoda na przestrzeni dwóch dni zmieniała się jak skład Decapitated w ciągu ich dwudziestoletniej kariery, ale nie stało to na przeszkodzie, aby wydarzenie zgromadziło masę ludzi, nawet i tych niezbyt związanych z piwną rewolucją w Polsce. Do tego byliśmy świadkami subsaharyjskich upałów, jak i monsunowego klimatu Azji Południowo-Wschodniej, więc gdzie nie bywać, kogo nie znać.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Irish Red Ale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Irish Red Ale. Pokaż wszystkie posty
15 sie 2017
19 mar 2017
Z domu do browaru, czyli premiera IRA Battle.
Gdyby ktoś mi zadał pytanie – z czym kojarzy się Ci się poprzednia edycja Beer Cup?
Bez wahania rzuciłbym "sesyjność" jako słowo klucz.
Mimo, że wiele osób porzuciło już dawno takową łatkę na rzecz zjawiska faster-stronger-better to ja zdecydowanie się odcinam od generalizowania w ten sposób. Każdy styl ma coś dobrego do zaoferowania, tylko trzeba po prostu to znaleźć.
No właśnie, ostatnie zdanie mogło podwyższyć ciśnienie jakiejś grupie osób, ale, jak to mawiają – nie ma dymu bez ognia. I nie, wcale nie będzie tutaj o wędzonce, chociaż czerwony kolor dominuje.
Subskrybuj:
Posty (Atom)