Z wypustami Krzysztofa miałem do czynienia już kilka razy. Pierwsza butelka, która obiła się o moje kubki smakowe (klik! klik!) to osiemnasto ballingowy Dubbel, który de facto zrobił robotę i okazał się naprawdę solidnym napitkiem. Jak to mówią, pierwsze wrażenie jest najważniejsze, lecz w miarę poznawania wypustów tego domowego warzyciela, zdążyłem (jak to bloger, whatever) wyrobić sobie już jakąś opinię i "zaszufladkować" tenże browar domowy. To jednak będzie w podsumowaniu, a teraz zajmijmy się trójką piw, która znów trafiła na stół. Oczywiście na głosów dwa.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oatmeal stout. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oatmeal stout. Pokaż wszystkie posty
14 cze 2017
11 mar 2017
Bitwa numer trzy. Oatmeal Stout.
Na początku przyznaję się bez bicia, że Oatmeal Stout nigdy nie był moim ulubionym stylem. Ba, wręcz nie tylko on, ale cała gama górnofermentacyjnych "mocarzy" (stout z ang. oznacza m.in. tęgi).
Ale jak to bywa, spokój w naturze musi być czasem zakłócony, więc zwarty i gotowy postanowiłem znów stanąć oko w oko z angielską szkołą jazdy...
Ale jak to bywa, spokój w naturze musi być czasem zakłócony, więc zwarty i gotowy postanowiłem znów stanąć oko w oko z angielską szkołą jazdy...
Subskrybuj:
Posty (Atom)

