8 lut 2018

Beer Cup 2018: Stay Thirsty – Bitwa II – Dark Mild

Chwaląc pod względem stylu i jego poziomu bitwę numer jeden, w tym przypadku jestem w stanie powiedzieć, że epizod numer dwa dzierżył miano jednej z najtrudniejszych, a przy tym najnudniejszych bitew w historii potyczek, dlatego też swoisty lag z relacją trwał równe dwa tygodnie. 

Starając się unikać określeń "nudny" czy "urywający" w stosunku do piw, niestety moja silna wola została przełamana przez ogólną wspaniałość i wybitność potomka angielskiego porteru, który to został przedstawiony na czwartkowej odsłonie Beer Cup
Wydawać by się mogło, że styl, który jest swoistym substytutem (marnej jakości) porannej kawy, a jego charakter i przysparzanie uniesień organoleptycznych jest równe wszystkim albumom Northern Plague razem wziętym – nie może stać się piętą Achillesową zgromadzonej gawiedzi. 

Pozory jednak mylą i to co zdawało się być błahe, stało się synonimem zagwozdki oraz poziomu "very hard" w odniesieniu do sensoryki, gdyż rozmawiając z kilkoma osobami, zdałem sobie sprawę, że wynik będzie "wybrykiem" czystego przypadku. 

Kiedy po dziewiętnastej piwowarzy zasiedli do stolików, a Remik zaczął przedstawiać sam styl – odnosiłem wrażenie, że multum zgromadzonych słucha go z dużym zaciekawieniem nie oddając się rozmowom podczas tejże prelekcji. Sam się przyznam, że przedstawiciela Mild Ale piłem tylko jednego, więc musiałem polegać na sile internetu wraz z arkuszami BJCP, jak i krótkiemu wstępowi właściciela Absurdalnej. 

Sam również nie wiem jak się wyrazić o poziomie piw, które obiły się o moje kubki smakowe w tamten czwartkowy, ulewny wieczór. Żadne z napitków mnie nie kupiło, a jedynym punktem, którego się trzymałem w ocenie tego trunku, to maksymalna pijalność (w tym brak mowy o jakichkolwiek wyższych walorach sensorycznych), która być może odróżnia ten gatunek od swojego brata – porteru. 
Wyniki były bardzo zbliżone do siebie, co potwierdziło przekonanie, jak jeszcze się musimy dużo nauczyć o – w pewnym sensie – historycznych stylach, których popularność jest niższa od tego bloga. 

W każdym szaleństwie jest jednak trochę rozsądku, bo szanowny Śląski Oddział PSPD, wybierając styl – jak mniemam – chciał nieco utrudnić zadanie, aby konkurs był jak najbardziej prawdziwy i jeszcze bardziej zaskakujący. Nad wyraz szanuję takie podejście i sądzę, że dobry piwowar zawsze się obroni (co jak na tapecie pokazały wyniki). 

Bez dłuższego przedłużania i jakichkolwiek wybryków pisarskich, tak się prezentowały wyniki:

I miejsce – Michał Jureczek – Biýreczek – piwo nr 5 – 43 głosy
II miejsce – Iwona Gruszka/Artur Lesiak – Hołda Chmielu – piwo nr 3 – 38 głosów 
III miejsce – Wojciech Trząski Browar Domowy Trząski piwo numer 2 33 głosy
IV miejsce – Dawid Wykręt – Browar Kopiec – piwo nr 1 – 32 głosy
IV miejsce – Marek Wolnik – Czarci Kocioł – piwo nr 4 – 31 głosów

Nawet sam Jacek Materski wpadł
Gratulacje i widzimy się za parę chwil w Absurdalnej. Tym razem na wojnie, bo żyto robi robotę.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza